Art Freedom

Agata Garbacz

Nie istnieje droga do szczęścia. Samo szczęście jest drogą

 

Budda powiedział: „Nie istnieje droga do szczęścia. Samo szczęście jest drogą”.

Jak wprawić się w stan szczęścia, kiedy tyle nam brakuje, tyle jeszcze byśmy chcieli mieć, osiągnąć, zobaczyć?

Najprostszym, najzdrowszym, najtańszym i w dodatku niezawodnym sposobem na szczęście jest codzienna wdzięczność za drobiazgi. Kiedy wpadniemy w nawyk odczuwania wdzięczności, zupełnie mimochodem staniemy się permanentnie szczęśliwi.

A co ma do tego biedronka? Właściwie nic. Oprócz tego, że dobrze pasuje do wnętrza dłoni i pomaga pamiętać o wdzięczności. Prawie zawsze mam ją przy sobie. Wiele osób też zaczęło ją stosować. Chodzą słuchy o jej cudownym działaniu… 🙂

 

3 komentarze do wpisu „Nie istnieje droga do szczęścia. Samo szczęście jest drogą”

  1.  

    Czasami spotyka się w życiu ludzi, którzy wypalają piętno i pozostaje ono w nas do końca. Taką osobą jest Agata, którą znam bardzo długo. Znam i nie znam, bo na poziomie fizyczności spotkaliśmy się kilka razy, ale wiem, że jest jednym z takich opiekuńczych duchów, o których mówią baśnie. To, czego mi zawsze brakowało w życiu, to możliwość tworzenia. Możliwość zobaczenia jak w moich rękach powstaje coś z niczego. Ja do tego jeszcze nie doszedłem… Może kiedyś.
    Natomiast Agata nie dość, że tworzy fizycznie, to jeszcze tworzy duchowo. Jej zapał, entuzjazm, ciepło i miłość jest darem, jaki mają tylko nieliczni. Mają go oczywiście aniołowie, dlatego zawsze podejrzewałem, że ona nie jest stąd. Tak, na pewno nie jest stąd.
    Dobrze wiedzieć, że pomiędzy nami – biegnącymi codziennie do pracy, po zakupy, po dzieci do szkoły jest taka ulotna mgiełka, która pilnuje żebyśmy nie zapomnieli, co jest w życiu ważne. Co tak naprawdę się liczy i na czym nam naprawdę zależy. A jak już będziecie gasić późną nocą świeczkę, to popatrzcie co dzieje się z dymkiem… Powoli, bez pośpiechu układa się w pisany atramentowym piórem napis ARTFREEDOM.

  2.  

    Czy biedronki przynozą szczęście? Przecież prosimy je, żeby leciały do nieba po chleb…Gdzie? Po co? Ech…
    Sąsiadka-racjonalistka twierdzi, że szczęście ma się w głowie; koleżanka z pracy mówi, że w sercu; ktoś inny burzy się, bo biedronka chyba nie bardzo współgra z wiarą. A ja, teraz właśnie, mam szczęscie i w sercu, i w głowie. Biedronkę noszę w torebce. Wtuloną w materiałową siatkę. Jesięń przecież mamy. Zimno już. Zakładam, że milutko jej tam, prawie tak samo, jak jej kumpeli, która zamieszkała w klockowym domku zbudowanym przez moją córkę. I jesli kiedykolwiek powstanie lista biedronkowych poczynań na pewno umieszczę na niej dokonania naszych kropkowanych pomocników. Cieszmy się i bądźmy wdzieczni…
    makowa

  3.  

    Jestem szczęśliwy, gdy spotykam anioły, a tu widzę ich bardzo dużo. W postaci ludzi, prac, miejsca. Szczęścia chyba jest więcej, niż się domyślamy; sama droga także jest szczęściem. Więc chodźmy.

Zostaw odpowiedź